„Walka” o Kotor

Wreszcie moje życie choć na chwilę się uspokoiło i po załatwieniu szczepień, wizy, po części rozwiązaniu sprawy z biletami, wreszcie mam wolny weekend, podczas którego tylko odpoczywam. Wbrew pozorom idea bloga nie przyszła z dniem założenia fanpag’a na fejsbook’u, lecz dużo, dużo wcześniej, gdy w wakacje po kilkunastodniowym pobycie w domu stwierdziłem, że biorę namiot i jadę na Bałkany, a może nawet i do Turcji odwiedzić swoich znajomych z Erasmusa. Cała podróż trwała łącznie ponad 40 dni, wydałem 110 euro i zwiedziłem łącznie 11 krajów. Poprzednie wpisy, przeniesione z pierwszego bloga znajdziecie w tym dziale.

Obudziłem się na chorwackiej, kamiennej plaży nad Adriatykiem, chociaż Polacy, którzy wywieźli mnie z „piekła” jakim była Hercegowina proponowali dzień wcześniej nocleg w swoim domku. „Wreszcie dzisiaj dojadę do Dubrownika, to już tylko 100 km” – pomyślałem. To co próbuję zrobić od jakichś 5 dni w końcu się uda! Bez większego pośpiechu spakowałem ciuchy, później wskoczyłem do wody, żeby trochę popływać, wysuszyłem się na słońcu, a na mojej skórze pojawił się biały osad, spowodowany ogromnym zasoleniem morza. Gdy słońce zaczęło grzać zbyt mocno, zniknąłem z plaży, trzeba pracować, samo się nie „dojedzie”…

Po raz kolejny nie było łatwo. Mijały kolejne godziny, pokazywałem kolejne tabliczki z różnymi nazwami miejscowości i nic. Wreszcie „na kciuk” zatrzymała się ciężarówka, przejechałem parędziesiąt kilometrów i po raz kolejny na tej wyprawie byłem „nigdzie”. Dzień niby tak długi, a już zbliżał się do końca. Wtem za moimi plecami stanęło auto. Podbiegam, pytam… kierowca powiedział, że GPS mu szwankuje i zatrzymał się po to żeby zawrócić. Chwilę sam ten sam zabrał mnie dalej, w drodze okazało się, że jechał do Tirany – stolicy Albanii i w tym momencie pomyślałem – „zaczyna się, rozpoczynam najbardziej ekscytującą część mojej wycieczki! Czarnogóra, Kosowo, Macedonia, Albania, wkrótce stanę u bram nieznanego!”

Gdy dojeżdżaliśmy do Dubrownika, stwierdziłem, że nie warto się tam zatrzymywać. Zły, że tak ciężko tam dojechać postanowiłem przekroczyć granicę i wkroczyć w nowy świat szybciej. I rzeczywiście, choć wiedziałem, że w Czarnogórze mają euro, to przez pierwsze parę kilometrów nie było tam nic, a w mojej głowie narastał strach – „Gdzie ja jadę? Co ja robię?”. Aż wreszcie dojechaliśmy do miasta. Była galeria handlowa, ludzie na ulicy, piękne widoki… było cywilizowanie, było normalnie! Wreszcie paręnaście kilometrów dalej kierowca wjeżdżał na prom. W tym momencie dzień zmienił się w zmierzch i tak jak spodziewałem się, że dojadę tam gdzie chcę, tak byłem wciąż sporo od celu! Kto mnie teraz zabierze? – Nieważne, jakoś muszę dojechać, żeby jutro obudzić się z tym powalającym widokiem, który widziałem wcześniej w internecie!

IMG20130806_009

Zbliżała się noc, a w tym mroku cała zatoka wyglądała jeszcze bardziej zjawiskowo. Niestety, aparat 3Mpx nie potrafi zdziałać cudów…

Chwilę później okazało się, że ludzie mogą promem płynąć za darmo i zacząłem pluć sobie w brodę, bo wreszcie zrozumiałem, że kierowca jechał w moim kierunku a łódka skraca drogę o parędziesiąt kilometrów… Przepłynąłem, wyprosiłem kolejnych ludzi na statku o pomoc, wreszcie w pośpiechu dojechałem! Okazało się, że jak w Chorwacji stopem jedzie się tragicznie, tak parędziesiąt kilometrów dalej w Czarnogórze jest to już czysta przyjemność.

Zanim poszedłem spać, zwiedzałem miasto. Centrum zbudowane całe z kamienia, położone w murach zamkowych, które w niektórych miejscach posiadały fosę, robiło niesamowite wrażenie – podobnie jak życie nocne w tym małym miejscu, które zakończyło się dopiero około drugiej w nocy!

IMG20130807_001IMG20130807_002 IMG20130807_004

Z rana obudziło mnie stado kotków, które znalazły sobie cudowną zabawę polegającą na skakaniu na ścianki namiotu, turlaniu się w dół i przy okazji wbijaniu pazurów, które mogły rozerwać cienki materiał. Odganianie ich nie przyniosło żadnego skutku, a ponieważ o 5 rano było już widno, to stwierdziłem, że i tak pora wstawać, żeby w końcu zobaczyć to po co tu przyjechałem!

IMG20130807_006

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s