Znienawidzona atrakcja Rio.

Brak klimatyzacji, tłok, wysoka temperatura,  pot, smród, miejsce stojące i co najgorsze w tym wszystkim – korek. Chyba każdy z nas nie raz przeżył taką sytuację, w której przechodnie poruszali się szybciej od nas, a w momencie gdy stwierdził, że ma po prostu dość i chce wysiąść w odpowiedzi od kierowcy dostał – „tylko na przystanku”, następny za X km. Każdy z nas wie jak to boli, gdy ten się spóźnia, gdy przyjeżdżają wszystkie tylko nie nasz, a my w deszczu, czy mrozie czekamy kolejne minuty, bo co innego możemy zrobić? Jednak czy tego chcemy czy nie autobus to najpopularniejsza forma komunikacji miejskiej, która od lat znajduje się w każdym mieście. W Rio są tylko 2 nitki metra więc jeżdżenie z szoferem jest przymusowe, bo poruszać na piechotę się po prostu nie da – chyba, że z domu wyjdzie się 2 dni wcześniej niż trzeba. Pomimo wszystkich uniedogodnień, które w porównaniu z Polską są tu spotęgowane, szybko doszedłem do wniosku, że jest to jeden z symboli tego miasta i zamiast być nienawidzony za swój niski poziom, powinien bardziej znajdować się w zakładce „co robić w Rio” zaraz obok pozycji „Chystus Odkupiciel”.

WP_20140711_001

Pierwsze co zrobiłem po przyjeździe z São Paulo to odebrałem swój uniform, bilet na darmową komunikację miejską i kartę żywieniową. Na stadionie zeszło sporo czasu, przed 18 zrobiło się ciemno no i do domu musiałem wracać w nocy, czego się strasznie bałem – ze względu na historie moich znajomych o tym, że wszyscy wokoło chcą mnie zabić i okraść, oraz to że bardzo skupiałem uwagę jako blondyn z jasnymi oczami i 2 plecakami. Akurat tego dnia wszystkie miejsca siedzące były zajęte, a korytarzyk między nimi tak wąski, że ponad 10 kg plecak ze świeżo urwanym ramieniem, tamował przepływ ludzi i sytuacja zmusiła mnie do przepychania się na sam koniec pojazdu. Istnieje pewna niepisana zasada (przynajmniej w mojej głowie), że im dalej od kierowcy tym niebezpieczniej, wiec gdyby nie to, że była ze mną Alexandra, to w tym momencie już bym chyba zwariował, a 20 minut później padł na zawał, albowiem tylnymi drzwiami, które służą tylko do wysiadania, wsiadło 5 chłopaków – było to moje pierwsze zetknięcie z favelą, a ze względu na historie moich znajomych moją pierwszą myślą było, że nas okradną, w szczególności, że jeden, czy dwóch byli bez butów…

Zacznijmy może jednak od począku, dla lepszego zrozumienia całej sytuacji. System tutaj zupełnie różni się od tego jaki mamy w naszym mlekiem i miodem płynącym kraju, czy chociażby w Gdańsku, bo każde miasto funkcjonuje zawsze trochę inaczej. Nie używa się biletów. Wsiadając przednimi drzwiami przechodzimy obok kierowcy, któremu musimy zapłacić 3 Reale (1 euro) za każdy jednorazowy przejazd, a ten później przyciska magiczny guziczek, który pozwala nam przejść przez obrotową czerwoną bramkę. Druga opcja jest dla posiadaczy kart „Carioca”, którzy odbijają ją w czytniku i jeśli wszystko się zgadza może wejść do środka – jest to lepsze rozwiązanie, bo jeśli w przeciągu 3 kolejnych godzin złapiemy kolejny autobus to za 2 przejazd nie musimy nic płacić. Wysiadamy drzwiami, które zazwyczaj znajdują się na końcu, co sprawia, że przepływ ludzi odbywa się zawsze od kierowcy do wyjścia, gdy ktoś jednak próbuje jeździć na gapę to zdaża się, że autobus stoi dopóki „problem” nie wysiądzie. Pomimo tego, że Mercedesy nie są niskopodłogowe to w jakiś magiczny sposób tylne schodki się składają, zmieniają w windę i komunikacja jest dostępna dla wszystkich, przy czym na słowo „wszystkich” trzeba zwrócić szczególną uwagę.

WP_20140609_034

Nad panią widać zółtą barierkę, a nad tą kawałek linki, która pociągnięta daje sygnał kierowcy, że ktoś wysiada.

WP_20140609_051

Często zdarza się, że oprócz kierowcy w autobusie znajduje się jeszcze kasjer, który zbiera pieniądze i przepusza ludzi.

WP_20140609_035

Wspomne magiczne schody, które zmieniły się w windę.

Jak w każdym cywilizowanym kraju są tu przystanki autobusowe, nie wszędzie i nie zawsze wyglądają tak jak normalny człowiek mógłby się tego spodziewać, ale najważniejsze jest to, że większość ludzi wie gdzie czekać. Wszystkie przystanki są na żądanie, zdażyć się może, że kierowca nie zatrzyma się nawet w centrum miasta, jeśli ktoś z ulicy nie machnie mu ręką, czy ktoś wewnątrz nie pociągnie za linkę, która służy do informacji „wysiadam”, a wysiąść i wsiąść można dosłownie wszędzie i wszyscy, którzy widzą autobus stojący na światłach, w korku, lub pędzący na ulicy mogą do niego wejść, gdy tylko machną ręką. Brazylijczycy są leniwi, więc jest to bardzo przydatne, bo nie trzeba iść 100 metrów dalej, można czekać gdzie się chce. Raz mi się tak zdarzyło, że nie mogliśmy się rozpędzić, bo ciągle dochodził ktoś nowy, a ciągłe ruszanie i zatrzymywanie się jest najgorsze – nie dlatego, że denerwuje, ale dlatego, że tu nikt nie dba o to czy stoisz, siedzisz, liczysz pieniądze oparty o barierkę, żeby zapłacić, tylko po prostu rusza i hamuje tak, żeby cię zabić. Wreszcie jednak gdy uda się wyjechać na prostą, a odległość do kolejnego zatrzymania się wynosi 15 minut to już nie jedzie… on za… jedzie baaaardzo szybko, podskakuje, buja się, były momenty, gdy zastanawiałem się jak to jest, że jeszcze nie chamujemy dachem – nie zmienia to faktu, że jest to za… fajne!

W końcu należy dodać, że autobusy nie tylko transportują ludzi, ale w zależności kto wsiądzie pełnią także funkcję targu obnośnego, czasem siłowni, lub sceny muzycznej. Od wczesnych porannych godzin, do późnego wieczoru, możemy tu kupić przeróżne rzeczy takie jak słodycze, gumy do rzucia, długopisy czy nawet złodziejki prądu. Kierowcy pozwalają sprzedawczykom wsiąść do środka za darmo, ci robią swoje i na następnym przystanku wysiadają. Raz zdarzyło się, że wsiadł koleś, który zaczął demonstrować jak używa się obieraczkę do ziemniaków, obierająć przy tym wszystko co się da, nawet limonkę i robiąc syf w Mercedesie. Było zabawnie, a przez to sprzedał z 5 egzemplarzy. I o ile „targ” to rodzaj pracy, to siłownia i scena muzyczna są wynikiem alkoholu we krwi u poszczególnych pasażerów, więc nie będę już nic mówił – zobaczcie to lepiej sami!

WP_20140612_001

Zdjęcie zrobione w idealnym momencie, gdy sprzedawca, próbował mi zademonstrować swój produkt ;)

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s