Kraina minerałów!

Minęły równo dwa tygodnie do momentu, w którym wyjechałem z Belo Horizonte i choć początkowo planowałem zostać tam nie dłużej niż kilka dni, to sytuacje w postaci złej pogody, możliwości dostania praktyk, czy kontynuowania nauki na jednym z tutejszych uniwersytetów sprawiły, że mój wyjazd przeciągał się w nieskończoność. Jednak dzięki tej niepewności „jutra” udało mi się zobaczyć więcej niż przypuszczałem, poczułem prawdziwą przygodę autostopową przejeżdżając ponad 1000 km w 3 dni, dzięki czemu po raz pierwszy zobaczyłem w pełni rozgwieżdżone niebo na pułkuli południowej śpiąc w namiocie kilkanaście kilometrów od najbliższej wioski!

Minas Gerais to stan wielkości Francji, położony już bardziej na wschodzie Brazylii niż jej południu. Graniczący z 5 innymi, słynie z tego, że znajduje się tutaj wiele minerałów, które do dziś są towarem eksportowym na cały świat, oraz kamieni szlachetnych, spośród których znajdziemy choćby rzadko występujący Opal, mieniący się wszystkimi barwami jednocześnie. Ze względu na swoje bogactwo naturalne miejsce to było eksploatowane od bardzo dawna. Obecnie wciąż wydobywa się tutaj rudy żelaza, cyny czy złoto, jednak wiele miast kolonialnych założonych przez Portugalczyków w epoce Wielkich Odkryć Geograficznych przestała mieć na tym polu jakiekolwiek znaczenie. Ouro Preto (Czarne Złoto), Mariana czy Diamantina (nazwa pochodzi od diamentu) przestały być odwiedzane przez niewolników, których ze względu na rozój świata, 120 lat później zastąpili turyści. I jako jeden z nich 2 tygodnie zobaczyłem tu więcej niż się spodziewałem. Czy było warto? Myślę, że tak, bo oprócz poznania nowych miejsc i zrobienia nowych zdjęć, zamiast „niebezpiecznych kierowców” po raz kolejny w swoim życiu odkryłem życzliwość zwykłych ludzi.

WP_20140728_007

Pierwsza atrakcja podczas drogi do Ouro Preto

WP_20140728_033

Nawet stacje benzynowe mają to coś… szkoda tylko, że wszędobylskie samochody psują ten piękny efekt!

WP_20140728_12_22_05_Panorama

Panorama Ouro Preto. Moja szczęka leżała na ziemii…

WP_20140728_023

Kościół zbudowany w 1882 roku był ostatnią rzeczą zrobioną przez niewolników.

WP_20140728_044

Ten sam kościół z bliska.

WP_20140728_17_17_20_Panorama

Centrum OP.

WP_20140728_062

Sala lekcyjna.

WP_20140728_107

W muzeum pieniędzy, po za wszystkimi walutami, które używane były w Brazylii pokazywali w jaki sposób robi się pieniądze. Na zdjęciu 1 real, a pod spodem puste krążki na których wybija się symbole.


WP_20140728_098 WP_20140728_087 WP_20140728_074 WP_20140728_056 WP_20140728_025 WP_20140728_15_15_57_PanoramaWP_20140728_101WP_20140728_096

WP_20140729_007

Centrum Mariany.

WP_20140729_003

Nie trzeba daleko szukać, żeby zauważyć, że kościoły stanowiły ważny element kolonizacji Brazylii.

WP_20140729_004

WP_20140729_026WP_20140729_037 Panorama Mariany.


WP_20140729_025 WP_20140729_014 WP_20140729_006

Był koniec tygodnia, gdy w internecie znalazłem namiot, który był wprost uszyty na moje potrzeby. Szczęśliwie, sprzedawca, który oferował cenę niższą niż w sklepie o 100 reali mieszkał w Minas, na nieszczęście ponad 400 km od Belo Horizonte. Nie mając zbyt wiele czasu na myślenie, jeszcze tego samego wieczoru załatwiłem sobie nocleg w Montes Claros, a 8 godzin później stałem już na wylotówce w kierunku północnym – było to pierwsze spore autostopowe wyzwanie, taki sprawdzian jak stop działa w Brazylii, bo na dojazd i kupno miałem tylko jeden dzień – w przypadku niepowodzenia, następnego dnia znajoma wracała do domu, a ja w tym wypadku prawdopodobnie zostałbym bez dachu nad głową w mieście położonym dosłownie nigdzie, uznawanym za najcieplejsze w całym stanie. Wiecie co jednak było najgorsze i zarazem najciekawsze? Odległości. Po raz pierwszy zetknąłem się z parwdziwą Brazylią, tą spoza trójkąta BH – SP – RJ, czy bogatego południa, gdzie wszystko jest blisko siebie. Jadąc do celu, przez 250 kilometrów nie bylo nic po za drzewami i kilkoma miejscami mniejszymi niż wieś… Wreszcie zrozumiałem, dlaczego autostopowiczom radzi się zabierać 4 litry wody w każdą podróż jak i dlaczego ta metoda podróżowania może być niebezpieczna… Wszystko ostatecznie poszło sprawnie i 3 pojazdami dotarłem do celu o zachodzie słońca, spędziłem wieczór z koleżanką, jej rodziną i znajomymi, a następnego dnia z samego rana podrzuciła mnie do Curvelo, skąd łapałem już stopa bezpośrednio do Diamantiny.

WP_20140802_019

Rodzinne spotkanie ;)

Kolejne 3 godziny jazdy przez nicość dłużyły się w nieskończoność. Przy okazji po raz kolejny natknęliśmy się na korek spowodowany przez ciężarówkę leżącą w rowie. Pomimo, że oficjalnie obowiązują tu zasady podobne do tych w Europie (dotyczące czasu pracy, przerw itp) to nikt ich nie przestrzega, a zawsze czas to pieniądz, kto pierwszy ten lepszy, więc zamiast spać „wariaci” jeżdżą w nocy po narkotykach i tak to się kończy – powiedział mi mój kierowca ciężarówki, który dnia poprzedniego 3 razy zahamował dzięki czemu pozwolił uniknąć kierowcom z naprzeciwka czołowego zderzenia z „wariatem” wyprzedzającym na zakręcie.

WP_20140802_003

Auto na ciężarówkę jadącą bezpośrednio do Montes Claros zamieniłem w korku. Zgadnijcie kto spowodował korek ;)?

WP_20140802_007

Nigdzie.

WP_20140802_010

Już po obiedzie! Jak widać ludzie karmią zamiast zabijać, niezależnie od tego, gdzie się znajdujesz!

WP_20140802_015

Tu widoczność była dobra, ale jak widać o przepisy prawie nikt tu nie dba…

Wreszcie jednak dojechaliśmy na miejsce, nikomu nic się nie stało, cała droga przebiegła sprawnie. Na autostradzie pożegnałem się z Isabellą, po czym udałem się w kierunku miasta, zrobiłem małe zakupy, przeszedłem 5km na jego koniec i czekałem na okazję, dosyć długo, w słońcu, tym razem ludzie byli bez litośni, a co poniektórzy pokazywali mi gest pieniędzy. Jednak zgodnie z zasadą, że autostop zawsze działa, po 2 godzinach pierwszy raz w życiu na kciuk złapałem taksówkę. Pomimo tego, że jechaliśmy razem tylko 10 minut, o swoich podróżach kierowca opowiedział mi tak wiele, że jeszcze bardziej zainspirowało mnie to do działania i eksploracji kontynentu Ameryki Południowej! Gdy wysiadłem 10 km dalej, udało się znaleźć miejsce w cieniu, a chwilę później kolejne auto, z cała rodziną w środku, jadące prosto do Diamantiny! Podczas drogi nawiązała się ciekawa konwersacja, jak zwykle opowiadałem o tym, że byłem wolontariuszem podczas mistrzostw, że jestem z Polski i jak to jest, że moi rodzice mi pozwalają tak samotnie zwiedzać skoro mam tylko 21 lat?! Opowiadając o swoich planach na niedaleką przyszłość wspomniałem o parku Serra do Cipó, do którego wybierałem się dnia następnego, a który oddalony jest od Belo Horizonte o około 100 km, na co „tata” zaproponował, że „jutro” o trzeciej nad ranem jedzie tam do pracy, więc może mnie zabrać, a noc zamiast w nowo kupionym namiocie, spędzę w ich domu.

WP_20140803_005

Nie było łatwo!

WP_20140803_024

Ale widoki podczas drogi wynagrodziły trud czekania.

altApFG26kcErZwQHKBG0EMfphlf_CB4SvPIQ53YzNx1gDc

Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w jednym miejscu, żeby pooglądać wodospady.

Trzy godziny wystarczyły zdecydowanie, żeby zapoznać się z wizerunkiem miejsca, w którym dawniej wydobywano diamenty. W przeszłości jak i obecnie Diamantina była połączona z portem Paraty położonym w stanie Rio de Janeiro poprzez tzw „Estrada Real”. Jej nitka dochodziła także do Ouro Preto, co ułatwiało transport surowców do Europy.

WP_20140803_17_17_57_Panorama

WP_20140803_035 WP_20140803_030WP_20140803_038WP_20140803_041WP_20140803_049

Więc była to trzecia nieprzespana noc z rzędu, jednak czasem zamiast odpoczynku trzeba się poświęcić, żeby zaoszczędzić masę czasu i mieć trochę wygodniej w życiu. Godziny jazdy do stolicy spędziłem śpiąc na fotelu pasażera, a po 100 km ponownie natknęliśmy się wypadek, który zablokował drogę na bardzo długo, po 40 minutach udało się jednak znaleźć objazd i z lekkim opóźnieniem dotarliśmy na miejsce, skąd ponownie do przejechania pozostało około 100 km. Pomimo, że każde mrugnięcie powodowało senność nie poddałem się, a dzień zakończyłem po raz kolejny tam gdzie miałem, wcześniej odwiedzając jeden z płatnych wodspadów, gdzie pierwszy raz w życiu zobaczyłem kolibra, który zdecydowanie jest najlepszym przykładem wyjaśniającym co to znaczy „High Definition”!

WP_20140804_010

Czekając podczas upału na okazję, ten autobus z dziećmi w środku strasznie wpasował się w mój obraz Brazylii sprzed przyjazdu.

WP_20140804_011

WP_20140804_012

Zanim dojechałem do wodospadu, dosłownie 2 km wcześniej kierowca czerwonej ciężarówki zaproponował obiad ;). Jeśc nie umierać!

WP_20140804_014

Wodospad Veu da Noiva – Welon Panny Młodej.

Żeby z samego rana nie tracić ani minuty, rozbiłem namiot 200 metrów od wejścia do parku, który zaczynał pracę od 7 rano. Niebo, które zobaczyłem o 3 nad ranem, gdy księżyc schował się za horyzontem było cudowne, ale czy lepsze niż na naszej półkuli… co do tego mam jeszcze wątpliwości! Po 12 godzinach spania wreszcie nieco wypocząłem i miałem energię, żeby dnia kolejnego przejść blisko 40 kilometrów zwiedzając Serra do Cipó! Do pokonania było kilka ścieżek, które były ze sobą powiązane, najdłuższa kończyła się w kanionie po 12 kilometrach i idąc tam spodziewałem się „tego czegoś”, a w pierwszej chwili za swój trud otrzymałem tylko zażenowanie, bo to miejsce absolutnie nie robiło żadnego wrażenia. Jednak 2 minuty po moim przybyciu dotarły 2 inne osoby, a ci mieli ochotę wejśc do środka i dojść do wodospadu, który rzekomo znajdował się na końcu. Nie namyślając się długo zdjąłem ciuchy, wskoczyłem do lodowatej wody i przepłynąłem paręnaście metrów do kamieni, którymi szliśmy kolejny kilometr, może 2, ale ostatecznie nie znaleźliśmy nic i po ponad godzinie zaczęliśmy wracać, bo zaczęło się robić późno. I choć była dopiero 14 to do przejścia ogromny dystans, a do przejechania do BH jeszcze większy. Ostatecznie dopiero o 17 byłem na drodze, i to tylko dzięki życzliwości kompanów z kanionu, którzy mnie podwieźli i sprawili, że nie musiałem iść kolejnych 4 km. Wreszcie autostop zadziałał po raz kolejny i do domu dotarłem jeszcze tego samego wieczoru.

WP_20140804_15_47_14_Panorama

Tu mniej więcej spałem.

WP_20140805_001

A tak wygląda młój namiot. W gruncie rzeczy jest mały, ale da się jakoś wyspać z ciuchami wewnątrz.

WP_20140805_013

WP_20140805_016

WP_20140805_018

Pierwszy wodospad, który zobaczyłem w Parku Serra do Cipó tylko potwierdził moją teorię, że płatne atrakcje są do niczego i nie warto było dzień wcześniej wydawać 10 reali na wejście do Veu da Noiva.

WP_20140805_027

WP_20140805_033

WP_20140805_034

I skoro „dojechaliśmy” do stolicy Minas Gerais to wypadałoby też coś o niej wspomnieć. W mojej głowie od dawna krąży myśl, która mówi, że nie ma tam do zobaczenia nic po za moimi znajomymi, z których widziałem tylko 2… Warto jednak odnotować, że postrzegając miasta przez pryzmat Rio de Janeiro, chyba żadne inne nie będzie już tak fascynujące więc skupmy się na pozytywach. Niedaleko Praca da Papa znajduje się punkt widokowy, z którego widziałem jeden z piękniejszych zachodów słońca. Prawdopodobnie w tym miejscu wymyślono nazwę dla miasta, bo Belo Horizonte oznacza zwyczajnie piękny horyzont. Pomimo, że przez pierwsze 2 dni po moim przyjeździe lało, to udało mi się także poznać centrum, które jest dość dobrze zorganizowane, ulice są do siebie prostopadłe i z tego co pamiętam samochody mogą skręcać tylko w prawo. Najsłynniejszym i zarazem najładniejszym budynkiem jest Igrejinha, a mi do gustu przypadł także stadion Mineirao, który był jedną z aren tegorocznych Mistrzostw Świata. Przyjeżdżając tu miałem nadzieję zobaczyć Ronaldinho, który po odejściu z Barcelony bronił barw klubu Atletico Minas Gerais… NIEFORTUNNIE dzień po moim przyjeździe oznajmił koniec kariery, więć jak widać nie można w życiu mieć wszystkiego!

WP_20140806_003

Igrejinha z przodu.

WP_20140806_001

Igrejinha z tyłu.

WP_20140806_10_13_51_Panorama

Mineirao, arena Mistrzostw Świata, stadion obecnego mistrza Brazylii Cruzeiro.


WP_20140806_002

WP_20140731_006

Przy okazji mieszkania u Pedro pierwszy raz w życiu pomagałem przy ścinaniu bananów z palmy. Uwieżcie na słowo, że ta kiść była baaardzo ciężka!

WP_20140730_16_53_34_Panorama

Widok na BH przed zachodem słońca…

WP_20140730_038

… i po.

WP_20140729_041
WP_20140728_08_47_44_Panorama

WP_20140725_042

OBRIGADO, E ATE MAIS!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s