4070 metrow nad poziomem morza!

Potosi to miasto, ktore nie jednego przyprawia o zawrot glowy i to doslownie. Najwyzej polozone miasto swiata znajduje sie ponad 4 km nad powierzchnia morza, przez co nawet rodowici Boliwijczycy maja tu bole glowy, problemy z oddychaniem, a narodowym lekarstwem sa liscie koki.

Ja naszczescie wszystko znosze dobrze, w zasadzie nie zauwazam roznicy, po za tym ze czasami rzeczywiscie powietrze wydaje sie byc jakies rzadsze i musze brac glebsze wdechy. Jedyne co mnie o ten zawrot glowy przyprawia to predkosc internetu… w wielu miejscach facebook laduje sie ponad 10 minut, przy czym zawsze po 5 rezygnuje.

Bardzo zaluje ze nie moge Wam przekazac zdjec, ale nie bojcie sie wszystko zapisuje w glowie, na kartce i aparacie. Rozmawialem dzisiaj w kilku biurach i jest wielce prawdopodobne ze uda mi sie zwiedzic pustynie solna za moja prace. Licze na to, ze przez tydzien bede siedzial w biurze przed komputerem z internetem i wtedy podziele sie wszystkim co sie do tej pory zdarzylo, a mialo juz miejsce wiele.

Wczoraj pierwszy raz w zyciu na stopa zlapalem autobus. Jednak po dojezdzie i tak kazano mi zaplacic, co prawda polowe kwoty, ale sprawia to ze nie w 100% moge ten przejazd zaliczyc do ¨stopowego¨. Tak czy inaczej widoki byly oszalamiajace, zaluje ze mialem miejsce z lewej strony, ale jakos i tak wyszlo ze to co najlepsze udalo mi sie zlapac, bo droga byla kreta.

Po przyjezdzie przez pare godzin szukalem najtanszego noclegu, przy czym wszystkie kosztowaly po 30 B$. Nie duzo, ale zawsze do jeden dzien zycia do przodu :D. Ostatecznie znalazlem zakwaterowanie w kosciele, gdzie za 5 B$ mozna sie przespac i zostawic ciuchy.

Dzisiaj caly dzien zwiedzalem miasto, ktore badz co badz ale jest piekne. Niedaleko miasta jest sie gora Cerro Rico, czyli Bogata Gora, gdzie znajduje sie masa czynnych kopalni. Bardzo chcialem uniknac biura turystycznego, jakos nigdy nie mam do nich zaufanai i na wlasna reke rozmawiajac z gornikami staralem sie ich przekonac aby mnie oprowadzili za skromniejsza kwote. Wreszcie pojawil sie jeden, co na sobote zaoferowal mi za wytargowane 75 B$ 3h spacer po calej kopalni, ktorej glebokosc wynosi 200 metrow. Dobilismy targu, jednak idac miastem przechodzilem obok drzwi, na ktorych widniala referencja napisana po POLSKU! Zaciekawiony wszedlem i okazalo sie ze szef jest calkiem spoko i za 50 B$ zgodzil sie zabrac tylko mnie jutro na wycieczke. Poczatkowo miala byc turystyczna, jednak ze ma on znajomosci to pojdziemy w miejsce ktorego zwykli ludzie nie odwiedzaja.

Zanim jednak to nastapi, w markecie za 20 B$ kupimy dynamit (tak w Boliwii mozna kupic dynamit jak w Europie czekolade) i czesc wezme na pamiatke, a czesc zdetonujemy, zebym mogl poczuc jego rarzaca moc ¨na wlasnej skorze¨.

Jak widzicie moje zycie jest pelne atrakcji. Dodatkowa jest ta, ze Dziekan kazal mi wracac do Polski, zebym kontynuowal studia, przez co dzisiaj przez blisko 2h pisalem maile do wszystkich prowadzacych, aby Ci zgodzili mi sie zaliczyc szkole droga internetowa.

Tak wiec czekam na odpowiedzi, a jutro Vai lá cara!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s