Donde nacio Bolivia!

Mamy juz pazdziernik, wychodzi na to, ze z dniem dzisiejszym (4/10) jestem w Boliwii juz rowno miesiac. We wtorek bez problemow przedluzylem swoja wize o kolejne 30 dni i bardzo wierze w to, ze juz wiecej nie bede potrzebowal – nie dlatego ze mi sie nie podoba tylko dlatego, ze nie mam juz wiecej czasu! Obecnie po raz pierwszy od blisko tygodnia mam 4h wolnego, jadac w autobusie do Uyuni, gdzie znajduje sie najwieksza pustynia solna swiata!

Poczatkowo mialem jak zwykle probowac okazji, ale w Ojo de Inca spotkalem Krzyska i jako ze jest to pierwsza od 4 miesiecy osoba, ktora mowi po Polsku to nie odbylo sie bez lokalnego piwka jakim byla litrowa Potosina. W tlumaczeniu Oko Inka to okragle jezioro o glebokosci 22 metrow, ktore zapada sie praktycznie pionowo. Zgodnie z informacjami polozone jest w kraterze wygaslego wulkanu na wysokosci 3500m, a woda naturalnie ma temperature przyjemna do kapieli, choc w nocy zbiornik paruje na wysokosc kilku metrow, a w niektorych miejscach nawet bulgocze!

405

Wreszcie pogadalem po Polsku

387

A wczesniej spotkalem ekipe Kolumbijsko Argentynska

398

Ja w glebokim na 22 metry kraterze

388

Moj namiot opierajacy sie prawie huraganowi

394

Widok po przebudzeniu ;)

383 381

377

A tak, za 4B$ wygladal bus ktory mnie dowiozl do celu

Autostopem za to przejechalem cala trase z Santa Cruz do Sucre. Szczesliwie nie wydalem na to ani grosza, jednak po raz pierwszy podczas mojej podrozy pojawil sie moment grozy. W Samaipacie, do ktorej dotarlem dzien wczesniej, gdzie spotkalem Chrisa, ktory wraz z cala swoja rodzina podrozoje dookola swiata (pangaialoveabundancia.org), a wieczorem przypadkowo zalapalem sie na ´zamknieta´ boliwianska impreze, czekalem blisko 7h na tzw Trance, czyli miejscu gdzie samochody staja, aby zaplacic za droge. Co prawda wczesniej inni chcieli mnie podrzuic, ale odpowiednio za cene 40 i 30 B$ wiec zrezygnowalem. Wreszcie poproszony przeze mnie kierowca niebiesko bialej ciezarowki dopiero za namowa pracownicy zgodzil sie mnie zabrac na pake. Pewny tego, ze do stolicy dojedziemy w kilka godzin – bylo to ok 400km – i ze bede jedynym pasazerem zaczalem pstrykac zdjecia, a mojej radosci, ze po raz kolejny jade za friko i obserwuje te niesamowite widoki nie bylo konca. Po niecalej godzinie nastapil momento grozy. Kierowca tak jak mial problemy zeby zabrac jednego europejczyka, tak bez wiekszych problemow wposcil na poklad 3 ´kurwiryjow´. Dlaczego ich tak nazwalem? Wiem ze po wygladzie sie nie ocenia, jednak wszyscy jak jeden wygladali na zlodzieji. Zeby czuc sie troche swobodniej probowalem nawiazac jakas rozmowe, jednak odpowiedzi dostawalem tylko zdawkowe lub cisze. Przestraszony ze noc dopiero nadejdzie poczatkowo planowalem nie spac, lecz szczesliwie pozniej dosiedli sie normalni ludzie i zagrozenie zniknelo, choc jakby na potwierdzenie moich mysli typy spaly w kominiarkach. Wreszcie do Sucre dojechalismy o 6 rano, czyli po 13 godzinach, a to tylko dlatego, ze ¾ drogi, czyli jakies 300km bylo zrobione z piasku… I choc kierowca poprosil o 30 B$ to udalo mi si ego przekonac, zeby zszedl z ceny, a ten pamietajac ze panie na trance powiedzialy ze nie mam kasy, to odpuscil mi calkowicie.

017

W drodze do Samaipaty widoki byly nieziemskie!

013

:)

030

Zamknieta impreza na ktora sie zalapalem przez przypadek, a wrocilem w srednim stanie :D

032

Samaipata z rana!

034

Najtansze i najlepsze meijsce do spania!

037

I tak kolejne 7h…

038

Ale chociaz sobie cos zjadlem :D

039

 

Pierwsze 2h glodny, ale chetny szybkiego poznania miasta, spedzilem w autobusie na przednim siedzeniu jadac z jednego konca na drugi i z powrotem. W Mercado Central za 12 B$ udalo mi sie upolowac jakies tradycyjne i dobre danie, a pozniej zaczalem szukac zakwaterowania, ktore niestety wynioslo mnie tyle co zaoszczedzone pieniadze za transport. Dobra informacja byla taka, ze chociaz pierwszy raz od 3 tygodni wzialem cieply prysznic!

055 056 049 048 110

 

Samo miasto jest piekne i rownie dobrze mogloby byc polozone w Europie. Cale centrum jest biale, przez co Sucre nazywane jest ´la ciudad branca´. Inne nazwy to ´La Plata´ (nazwa nadana przez hiszpanow) , czy ´ciudad donde nacio Bolivia´czyli miasto gdzie narodzila sie Boliwia. W nocy, pieknie oswietlone prezentje sie interesujaco, prawdopodobnie tak jak zycie nocne, ktore zgodnie z tym co jest napisane w przewodniku jest wizytowka miasta. Jedyny melanz na jaki sie natknalem to swieto miasta, ktore mialo miejsce krotko po moim przyjezdzie i sprawilo, ze wiekszosc rzeczy tego dnia bylo zamkniete, przez co moja wize przedluzylem we wtorek z rana, po czym tez okazja udalem sie do Potosi. Miasta, pieknego, choc smutnego. Dlaczego? O tym w nastepnym poscie.

106 104 089 076 071 067059057

 

A do Uyuni coraz blizej. Droga jak zwykle piekna, a w busie duzo gringo. Mam nadzieje, ze kierowca dotrzyma umowy i dowiezie mnie za polowe ceny, a jutro znajde biuro, ktore da mi prace wzamian za darmowa wyceczke na EL SALAR!

VLC

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s