EL SALAR!

Z Ziemi przez Ksiezyc na Marsa – tak w skrocie mozna podsumowac 3 dniowa wycieczke, ktora dla mnie rozpoczela i zakonczyla sie w 20 000 miasteczku zwanym Uyuni. Po blisko 10 godzinach snu dzisiaj, czyli 10/10, planuje autostopem wyjechac do Oruro, skad do La Paz pozostaja juz tylko 4 godziny drogi. Frajdy calej podrozy dodalo to, ze wzieli mnie jako pol-przewodnika przez co za tripa wartego 1430 B$ nie zaplacilem ani grosza, a dzien wczesniej studiujac krotki przewodnik o tej okolicy dowiedzialem sie wielu ciekawych rzeczy, o ktorych w trakcie tekstu bede wspominal.

Poniedzialek 10 30 wyruszamy. Poczatkowo mialy jechac ¨tylko¨ 2 jeepy, jednak gdy przyszedlem okazalo sie ze nazbieralo sie az 16 turystow, przez co doszlo jeszcze jedno auto. Wiekszosc stanowili ludzie, ktorzy pochodzili z anglojezycznych krajow, wiekszosc takze 3go dnia sie z nami pozegnala, poniewaz biuro oferowalo dowoz do granicy z Chile i transport do San Pedro polozonego na pustyni Atacama za 50 B$. Nie do konca rozumialem dlaczego az tak wielu ludzi wybralo ta opcje, a argumenty, ze jest to najsuchsza pustynia swiata, czy jedno z najlepszych miejsc do obserwacji nieba jakos nie byly wystarczajace. Nie mniej jednak, gdybym wybieral sie na polodnie kontynentu, to to rozwiazanie mogloby byc wziete pod uwage ;).

Pierwszym przystankiem bylo cmentarzysko pociagow polozone jakies 3 km od Uyuni. Podobno najlepiej prezentuje sie o zachodzie i wschodzie slonca, choc w ciagu dnia i tak wygladalo fajnie. Stare lokomotywy parowe pochodzace z Anglii czy Francji obecnie podziurawione przez rdze nie nadaja sie do niczego, jednak dawniej wozily one srebro i inne mineraly do Chile, skad ladowano je na statki i dalej plynely w swiat. Dlatego tez to miastko posiada siec kolejowa, ktora dziala do dzisiaj  oraz jest dostepna takze dla turystow. Za pomoca koleji dojedziemy nie tylko do najdluzszego panstwa swiata, ale takze do granicy z Argentyna, czy Oruro, miasta polozonego blisko 300 km na polnoc od Uyuni.

005 013 011

Cmentarz byl czyms co mialo pobudzic nasz apetyt, ze podroz juz sie zaczela, ale na to co najistotniejsze trzeba jeszcze chwile zaczekac. Zanim ukazala nam sie najwieksza pustynia solna swiata 20 km na polnocny wschod od Uyuni zatrzymalismy sie w Colchani. Byla to jedyna wies, ktora odwiedzilem, a musze Wam wyznac, ze wracajac wczoraj do ¨domu¨ przejechalismy takich wiele. Wyobrazcie sobie, a jezeli nie dacie rady (bo jest to niebywale trudne) to przejzyjcie zdjecia, ze po pierwsze glowna droga z Boliwii do Chile, tzw miedzynarodowa, jest zbudowana z piasku. Wokol was nie ma przewaznie nic po za pylem, ktory tworza przejezdzajace samochody az tu nagle pojawia sie wiocha, do slownie po srodku nigdzie. Jedyne pytanie jakie sobie zadawalem bylo: co ci ludzie tutaj robia?! Praktycznie odcieci od swiata, tworza spolecznosc, ktora jakos funkcjonuje. Vilamar to miejsce, gdzie jedlismy nasz ostatni posilek. Autobus jedzie tam raz na tydzien. O internecie chyba nie slyszeli jeszcze do tej pory. Laczac te wszystkie fakty, czy teorie pojawiajace sie w mojej glowie wreszcie zapytalem kierowcy ¨DLACZEGO?!¨. A ten odpowiedzial, ze bardzo chcialby mieszkac w jednej z takich spoleczosci, bo ci ludzie maja duzo wiecej pieniedzy niz ci mieszkajacy chocby w turystycznym Uyuni. Kazdy ma tu motor, a dzieciaki biegaja z Galaxy, czy Iphone´ami. Ponownie ja ¨ALE JAK TO JEST MOZLIWE, TU NIC NIE MA?!¨ Otoz tu jest wszystko, odpowiedzial. Produkuje sie Kinoe, czyli cos w rodzaju kaszy, pasie sie lamy, ktorego mieso sie pozniej sprzedaje i w taki sposob zdobywa sie mase pieniedzy, jednak ile tego nie wiem.

281

Tu byl ostatni obiad.

301

Tu mieszkala rodzina kierowcy, a ze nie bylismy w aucie sami i nie bylem turysta to zajechalismy na chwile, bo musial cos zalatwic ;)

308

Widac nadjezdzajaca ciezarowke. To jest miedzynarodowa droga, ktora wiedzie z Uyuni do Chile…

310 (1)

A to stacja benzynowa w nigdzie ;)

Wracajac do Colchani, jest to miejsce, w ktorym produkuje sie sol, wszystko robi sie glownie recznie. Poniewaz kraje sasiednie (po za Paragwajem) maja dostep do Oceanu, wiec biale zloto, ktore kiedys dzieki Wieliczce sprawialo, ze Polska byla jednym z najbogatszych krajow w Europie, jest wykorzystywane tylko i wylacznie na potrzeby kraju. W wiekszosci jest to sol przeznaczona do konsumpcji, czesc jednak idzie takze jako material przemyslowy, na przyklad uzywa sie jej do budowy solnych hoteli.

014

Sol uklada sie w piramidki, aby ta szybciej schla

019

Pierwsze zdjecie prawie na salarze!

026

A to pierwszy solny hotel na pustyni. Obecnie jest jedynie muzeum, gdzie mozna sobie cos zjesc. My niestety jedlismy nie w srodku, ale na przeciwko ;(

084

Gdzies w oddali za gorami widac bylo chmury i deszcz. Tak jak w Potosi lalo dzien w dzien, albo bedac bardziej dokladnym noc w noc, tak tu niestety ten dociera tylko w okolicy grudnia. Nikt nie lubi gdy pada, jednak Salar jest tym miejscem, gdzie wody sie oczekuje. Gladki jak lustro, staje sie nim dopiero wtedy, gdy natura naniesie od kilku do kilkudziesieciu cm wody, przez co jadac mozna poczuc sie jakby lecac miedzy chmurami. To musi byc dopiero cudowne uczucie! Nam niestety nie bylo ono dane, jednak tak czy inaczej to miejsce robi wrazenie, bo mozna sie poczuc jakby na Ksiezycu. 11 000 km2 pozwala znalezc miejsca, gdzie niebo styka sie z ziemia, przez co jest to jedno z najslawniejszych miejsc  do robienia zdjec z perspektywa.

27 047 053 057

El Salar powstal w wyniku wypietrzania sie gor. Sasiednie Potosi ma 4km, po drogiej stronie, na granicy z Chile mamy wulkany. To sprawilo, ze czesc wody z oceanu zostala zamknieta w tej dolinie, z czasem wyparowala, a ogromna ilosc soli i plaskiej powierzchni pozostala. Z czasem takich procesow bylo wiecej, obecnie pustynia ma az 11 warstw, a co roku powtarza sie proces, w ktorym splywajacy z otaczajacych gor deszcz, przez 3 miesiace nanosi wiele soli, zeby pozniej przez kolejne parowac z predkoscia kilku mm na dzien i w ten oto sposob Boliwii sol nie skonczy sie nigdy, ot takie Perpetuum Mobile :D.

044049 025 023038

Wszystkie wyspy, czy gorskie szczyty na bialej powierzchni sa pozostalosciami po dawnych wulkanach. Jednym z nich jest wyspa Incahuasi inaczej zwana wyspa kaktusow. Najwyzszy ma 9 metrow, wczesniej rekordzista byl 12 metrowy, jednak wiatr sprawil, ze sie zlamal. Rocznie kazdy kaktus rosnie o 1 cm, a ich dwukolorowosc (na dole zielony, na gorze bialy) jest spowodowana aktywnoscia sloneczna, ktora czubki wysusza. Bylo to pierwsze miejsce, gdzie za wstep sie placi, a placa tylko obcokrajowcy. Niewiele, jednak wpisany na liste jako przewodnik 30 B$ mialem w kieszeni, choc tak naprawde na cala 3 dniowa podroz wybralem sie z 2 monetami w kieszeni…

028 043 068 065

Przed kolacja i snem, zobaczylismy jeszcze zachod slonca (wciaz na Salarze) oraz piekna jaskinie ze stalaktytami ktora od wewnatrz przypominala ¨okno¨ z wielkiego kanionu. Gdy slonce zniknelo za horyzontem opuscilismy Ksiezyc i choc wiedzielismy, ze duzo pieknych rzeczy jeszcze przed nami to nikt sie nie spodziewal, ze dla kolejnego przeniesiemy sie na marsa, aby kontynuowac pozostale 2 dni podrozy…

095 102 085 087 088108

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s