Mars.

Nocleg mial miejsce juz po za Salarem. Tak jak wiekszosc myslala ze to co najlepsze i najwazniejsze mamy juz za soba, tak to dopiero nadeszlo. Aktywny wulkan, jeziora bogate w rozne trujace pierwiastki jak arsenik i siarka, gejzery, czy po prostu krajobraz sprawialy, ze czulem sie tak jakby nasze 2 osobowe chatki nie byly tylko solnymi pomieszczeniami, a statkami kosmicznymi, dzieki ktorym w nocy przetransportowalismy sie na Marsa, aby przez kolejne 2 dni kontynuowac nasza droge. Przy okazji byloby to jakies logiczne wyjasnienie dlaczego dluga czesc nocy spedzilem w toalecie, a kolejny dzien ze wzgledu na bole brzucha byl dla mnie trudny jak rajd Dakar, ktory kilka lat temu zostal przeniesiony do Ameryki Poludniowej i obecnie jego trasa przebiega przez Argentyne, Chile i Boliwie, wiec po czesci byla takze podobna do naszej ;).

113 (1) 112

Pobudka miala miejsce o 6 30, pol godziny pozniej sniadanie, i wreszcie o 8 wyjazd. To byl trudny dzien, nie bylo wiele przystankow przez co wieksza czesc spedzilismy w samochodzie, wychodzac co poltorej godziny na 20 minut, aby porobic zdjecia. Ze wzgledu na pyl kierowca nie zawsze zezwalal otwierac okna, a musicie wiedziec, ze pomimo tego iz przez caly czas znajdowalismy sie na wysokosci ponad 4 km to tak naprawde bylismy na jednej wielkiej pustyni otoczonej gorami. W nocy temperatura spadala nisko, wiec spalo sie pod trzema kocami, jednak gdy slonce troche wznioslo sie ku gorze automatycznie wewnatrz auta robilo sie zdecydowanie za goraco.

159

Trud podrozy rekompensowaly jednak widoki. Jako ¨przewodnik¨ siedzialem na przednim siedzeniu, dzieki czemu widzialem wszystko najlepiej i moglem narobic najwiecej zdjec, bo grupa z mojego samochodu skladajaca sie z Irlandczyka, Australijki, Amerykania oraz Anglika i Angielki czesto byla bardziej zainteresowana puszczaniem muzyki i zabawa na telefonie niz tym za co zaplacili. Choc pierwszy przystanek byl slaby i jak dla mnie niepotrzebny, tak kolejne satysfakcjonowaly juz w 100%.

131

Wulkan znajdujacy sie za moja reka i ktory mozecie obserwowac na kolejnych zdjeciach jest wulkanem aktywnymm, choc spodziewalem sie nieco wiecej dymu i duuzooo wiekszego krateru.

129 134 135143139137

Najwieksze wrazenie zrobila na mnie pierwsza laguna, gdzie pierwszy raz w zyciu zobaczylem flamingi. Flaming Andyjski, Chilijski oraz James to 3 z 26 typow, ktore zyja na naszej planecie i dodatkowo wystepuja w tej czesci swiata, choc zdecydowanie nie sa one najbardziej imponujacymi jesli chodzi o rozmiar. Choc poczatkowo rodza sie biale to swoja rozowo czerwona barwe zawdzieczaja planktonowi, ktory jest bogaty w czerwony pigment i jest ich glownym pozywieniem. Ten sam plankton kilkadziesiat kilometrow dalej glownym zrodlem koloru tzw Laguny Colorada.

189

Jest flaming, chociaz nie jestem w stanie powiedziec jaki to jest.

171

Sam nie moglem sie im napatrzec, a o zdjecia z ptakami w tle prosilem co chwile ;)

168

Ladujacy flaming to rzecz tak piekna, ze kazdy musi przynajmniej raz to w zyciu zobaczyc. Ptaki hamuja rozposcierajac skrzydla, po czym wyciagaja nogi, a ze jeziora sa bardzo plytkie, to caly ten efekt wyglada jakby przez pare krokow biegly po wodzie!

206

Tu mamy kolejna lagune, zwana Laguna Onda

196

A ta, ma zolta barwe ze wzgledu na zawarta w niej siarke. Pomimo tego, ze ta jest trujaca, to ptaki chetnie tu witaja. Ze wzgledu na pierwiastek laguna miala wydzielac silny odor, jednak my prawie nic nie poczulismy. Jako ciekawostke dodam, ze na przeciwko znajdowal sie jakis bar, toaleta i mieli wifi. Wifi… na koncu swiata.

Dobrze pamietam moment, gdy siedzac na plazy Ipanema w Rio de Janeiro zapytalem jednej dziewczyny z Boliwii co w tym kraju mam zwiedzac. Ta napisala mi liste rzeczy, z czego, gdy zobaczylem gdzie na mapie znajduje sie Laguna Colorada to stwierdzilem, ze bede musial chyba to pominac, bo tam autostopem dojechac sie raczej nie da, w takie miejsca po prostu sie nie jezdzi, ze wzgledu na klimat i brak ludzi wokolo… Jak wiec widzicie, z czasem wszystko sie udalo, a rzeczy niemozliwe przestaja istniec, gdy tylko mamy prawdziwe checi zeby je zrobic. Jezioro o powierzchni  62 000 m2 polozone na wysokosci blisko 4300 m jest najwiekszym domem dla flamingow, ktore najlicznej zlatuja sie tutaj w porze deszczowej, aby sie rozmnazac. Ze wzgledu na wspomniany plankton ich jaja nie sa biale, a maja lekko pomaranczowy kolor, ciekawostka jest tez to, ze o wysiadywanie jaja dba oboje rodzicow. Ze wzgledu na pore sucha, nie bylo ich za wiele, jednak zakonczyc dzien z takim widokiem to cos co zycze kazdemu.

227 221 (1)

 

Przed czerwonym arcydzielem zatrzymalismy sie jeszcze w 2 miejscach.

219

To jest 6 metrowe Kamienne Drzewo. Jest to wulkaniczna skala, ktora na dole posiada mineraly miekkie, z kolei na gorze jest bardziej twarda co sprawia, ze wiejace silne wiatry, wznoszace piasek, nadaly mu taki a nie inny ksztalt.

213

W tym miejscu czulem sie tak zle, ze nie chcialo mi sie nawet wspinac ma ta gorke. Jednak ciekawosc, oraz mysl, ze jestem tu tylko raz w zyciu wygrala, a widok byl bardzo ladny ;)

209

Choc to zdjecie zostalo zrobione jeszcze przed parkiem, ktory obejmuje obszar od Laguny Czerwonej do prawie granicy z Chile i kosztuje 150 B$, to chcialem dodac, ze wewnatrz wg przewodnika, zyja 84 gatunki ptakow, 20 gatunkow ssakow oraz 10 gatunkow gadow.

2 nocy zakwaterowanie bylo podstawowe – brak cieplej wody i brak pradu z rana w 6cio osobowych pokojach. Tego dnia ze wzgledu na zdrowie nie zjadlem nic po za zupa, a krotko po wyjezdzie wypralem tez jedyna pare skarpetek, ktora ze wzgledu na pobudke o 4 30 nie wyschla i mozecie sobie wyobrazic jak sie czuly moje palce przez pierwsze 3 godziny bedac ubrane jedynie w japonki.

Do granicy z Chile dojechalismy planowo o 9 30, zwiedzajac po drodze gejzery…

236

Tak prezentowaly sie gejzery o wschodzie slonca.

238

Te, ktore ogladacie na zdjeciach sa calkowicie naturalne, a para ktora sie wydostaje z ziemi niesie ze soba siarczany odor, przez ktory w niektorych miejscach ciezko sie oddychalo

248 (1)

To za mna wygladalo jak maly, ale prawdziwy krater wulkanu. Bloto znajdujace sie wewnatrz bulgotalo, wydajac z siebie halas wiekszy niz pozostale zgromadzone tu otwory.

241 (1)

Choc ten jest prawdziwy, to wczesniej znajdowal sie jeden sztuczny otwor, z ktorego wydobywala sie ciepla i smierdzaca para. Pozytek z niego taki, ze stanowil bezpieczna atrakcje turystyczna, przez ktora moglismy sobie poskakac ;)

243

 

…naturalne gorace zrodla…

250 (1)

Tu za 6 B$ mozna bylo sie zrelaksowac w 30* wodzie, ktora podobno leczy reumatyzm i inne dolegliwosci ze wzgledu na swoje wlasciwosci. Jako, ze ja bylem juz w Ojo da Inca i wiem, ze przyjemnie wchodzi sie do wody, ale przy temperaturze ok 10 stopni ciezko sie z niej wychodzi, to z tej atrakcji zrezygnowalem na rzecz snu :D

…pustynie Salvadora Dali, ktora nazywa sie tak ze wzgledu na kolorowe gory, oraz formacje skalne, ktore z drugiej strony drogi rzezbione przez wiatr maja przypominac dziela mistrza, choc jak dla mnie jest to po prostu naciaganie turystow, zeby sie cieszyli, ze byli w kolejnym fajnym miejscu…

252

…oraz ostatnia lagune, ktora ze wzgledu na to ze zawiera arsenik, magnez i siarke posiada zielona barwe. Warto wspomniec takze o nieaktywnym wulkanie, znajdjacym sie za zielona laguna, ktory ma wysokosc  5960 metrow i w swoim kraterze posiada male jeziorko o tej samej barwie co laguna. Po jednej z misji na marsie NASA zaczela poszukiwac miejsce na Ziemii gdzie panuja podobne warunki,  pobrali wiec wode ze wspomnianego wulkanu i ulokowali ja na marsie, zeby zobaczyc czy te bakterie beda w stanie przezyc w warunkach tam panujacych. Oczywiscie wyniki nie sa znane, bo sa tajne.

258

Zielona barwa, ktora zawdzieczamy wspomnianym wyzej pierwiastka jest widoczna najbardziej w momencie gdy wieje silny wiatr. Sklad chemiczny sprawia, ze tepmeratura wokolo moze spasc do -20 i woda wciaz pozostaje niezamarznieta.

257

Obok zielonej znajduje sie tez mniejsza laguna biala.

Przy zielonej lagunie, ktora przed granica byla ostatnim przystankiem zrobilismy zdjecie calej grupy, po czym 20 minut pozniej sie zegnalismy. Ja zajarany tym jak wyglada granica Boliwijsko Chilijska nie moglem sie powstrzymac zeby jej nie przeskoczyc i zrobic sobie kilku fotek po drugiej stronie. Do najblizszego miasta, polozonego na pustyni Atacama, gdzie udalo sie 2/3 grupy bylo 47 km, nam do Uyuni pozostalo blisko 500 km i 7h drogi. Po drodze byl przystanek na obiad oraz ostatnie miejsce, ktore dopelnilo ta piekna wycieczke czyli Rock Valley, gdzie widoki znow imponowaly, a dodatkowo moglismy z bliska i na spokojnie przyjzec sie pasacym sie tam Lamom.

262

Nasza pokazna grupa!

270

Wiec moi drodzy tak wlasnie wyglada granica Boliwijsko Chilijska. Domek z lewej to miejsce, gdzie zbiera sie wyjazdowe pieczatki, a wizy wjazdowe odbiera sie w San Pedro de Atacama, miescie polozonym 47 km stad.

266

I zeby nie bylo ze klamie! Swoja droga ciekawe uczucie dzisiaj byc w Chile, a 2 dni pozniej juz prawie w Peru.

O 18 bylismy spowrotem i 3 dniowy trip dobiegl konca. O organizacji nie moge powiedziec nic zlego, wszystkie niedogodnosci spowodowane w duzej mierze moim stanem zdrowia, juz zapomnialem, a to co zostalo w glowie po raz kolejny sprawilo ze jestem bogatszy. Duzo zawdzieczam Chrisowi, ktorego poznalem przypadkiem w Samaipacie i ktory dal mi pomysl pracowania w zamian za wycieczki. Najwazniejsze to nigdy sie nie poddawac, zanim znalazlem Quechua Tours przeszedlem wiere biur, ktore chcialy ode mnie wiele rzeczy, jak chocby naganianie ludzi w ilosci 2 cyfrowej… Ci zgodzili sie zabrac mnie wzamian za tlumaczenie i troche wiedzy, ktora nabylem z danej mi ksiazki.

Na zakonczenie dodam jeszcze, ze we wszelkich tego typu wycieczkach lepiej wczesniej poczytac Trip Advisor (choc sam nigdy z niego nie korzystam, . Zanim wyruszylem w swoja podroz spotkalem Niemcow, ktorzy pojechali z innym biurem.  Los chcial, ze nasze drogi zbiegly sie, ostatniego dnia podczas obiadu. Powiedzieli mi, ze jechali w 8 a nie 7 osob, przez co komfort rzeczywiscie spada do 0, za kazdym razem musieli kupowac wode badz Cole, ktora nie byla zapewniona, a co najgorsze z tego wszystkiego kierowca nie pokazal im Zielonej Laguny, argumentujac to tym, ze jest ona zamarznieta…  Jak widac, w Boliwii nie zawsze mozna ufac i byc moze jest to nawet nauczka dla mnie na przyszlosc, zeby nigdy nie placic calej sumy zanim wycieczka nie zostanie zakonczona? U mnie wszystko sie udalo, tak wiec @vailacara! Kolejny duzy cel – Machu Picchu!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s