bangsurfing.org

Couchsurfing? „Co za genialny wynalazek!” – pomyslalem, gdy zaczalem z niego korzystac. Idea? Przespac sie za darmo, nie musiec placic za hostele, stworzone dla biednych studentow. Z czasem oprocz tego zrozumialem, ze mozna w ten sposob poznac swietnych ludzi, pozniej, ze jest to miejsce, w ktorym grasuje takze masa niewyzytych pedalow* czekajacych tylko na samotnie podrozojacych ludzi, jak na ofiare, ktora wchodzac do ich mieszkania wpada w sidla. Czy sie z nich wydostanie? Oczywiscie, ze tak – choc nie koniecznie moze byc to latwe, przyjemne i „taktowne”. Klusownik to cwana i doswiadczona bestia, wiec trzeba sie niezle napracowac, zeby takiego ch**a wymanewrowac.

Pierwszy raz mial miejsce w Hiszpanii. Nie, nie pierwszy raz kiedy sie komus oddalem, bo to nie nastapilo i nie nastapi nigdy. Doswiadczenie, ktore przezylem wraz z kolezanka z Brazylii w Salamance bylo pieknym rozpoczeciem tej przygody. Pomijajac fakt, ze mlody hiszpan przyjal nas pozno w nocy, to najwieksze wrazenie zrobil na nas gdy kolejnego dnia zostawil samych w domu, z kluczami na stole. „Koles nic o nas nie wie, gdzie tu wyobrazic sobie taka akcje w Polsce?” – pomyslalem zamykajac mieszkanie polozone zaledwie 5 minut piechota od glownego placu. Wydajac jakies 10 euro spedzilismy 4 dniowy weekend „za granica”, a w poniedzialek z rana udalo nam sie jeszcze wrocic stopem do Portugalii, a ja zdazylem nawet pojsc na zajecia.

622132_463927816986888_256636853_o 701930_463927766986893_63891349_o460247_463927986986871_1086017967_o

Czas mijal, planow na podroze przybywalo, wszystkie byly zreszta coraz ambitniejsze. Nie ukrywam, ze aby „cos” znalezc trzeba bylo na stronie posiedziec i powysylac sterte wiadomosci ctrl+c ctrl+v. Kto mialby czas czytac jednak profil? Trzeba juz przeciez wychodzic na melanz, jutro wstac i jechac wiec robimy masowke – ktos na pewno sie zgodzi. Bez opinii idzie jednak ciezko, na 20 wyslanych wiadomosci czasem nie da sie znalezc nikogo. Na przelomie 2012 i 2013 mialem jednak szczescie. Jadac na sylwestra do Porto nie mialem sie gdzie zatrzymac, jednak juz w Bradze, Santiago de Compostelli i La Coruni tak, a Celso jest moim znajomym do tej pory.

738162_485128984866771_711848635_o

Na lewo ode mnie moj host z Santiago.

735922_485129111533425_1269952853_o

Ten Pan to Anton. Poznalismy sie przypadkiem w Gdansku na Euro. Po blisko roku wreszcie odwiedzilem go w jego miescie ;)

738344_485128721533464_1749002544_o

Wjechalismy do jego mieszkania w trojke – ja, Tomek (sasiad z akademika) i Marta (nasza dobra znajoma). Nie zastanawiajac sie dlugo stwierdzilismy, ze aby byla lepsza atmosfera no to po winku trzeba strzelic. Gdy to sie skonczylo, w ruch poszly kolejne 4 butelki. Wtem gospodarz stwierdzil, ze wypije „mau direita”, czyli wszystko co trzymal w prawej rece do dna, a 0,7 litrowa butelka przezroczysta byla jedynie na szyjce. Nie chcac byc gorszym stwierdzilem, ze tez podolam i choc mialem troche mniej to dolaczylem do „zwyciezcy”… Jedynie rano nie wiedzialem co ja robie w tym ciemnym pokoju i dlaczego obudzilem sie w srodku nocy – po czym okazalo sie ze jest juz 9, ja musze jechac do Santiago, a nie wiem nawet gdzie jest wylotowka. Gdy probowalem sie doprowadzic do stanu uzywalnosci i dowiedziec co sie stalo, Marta oswiadczyla, ze pozostala jedyna osoba, ktora zakonczyla impreze, bo po tym jak ja „padlem”, Tomek stwierdzil, ze zrobi to samo.

66749_472624819450521_1269962427_n

Zdjecie z Coimbry. Tym razem z Claudio staramy sie pokazac, ze 10 B52 wypilismy. 10.

Wydawac by sie moglo, ze takie spanie w cudzych domach jest ryzykowne. Niektorzy ludzie podsuwaja mi czasem takie idee „dlaczego nie”, ze az ciezko mi je wymyslec samemu. Jedynym zagrozeniem jakie na pierwszy rzut oka wydawac by sie moglo realne to to, ze ktos poda ci zly adres. Pod tym wzgledem strona jest jednak bezpieczna, a ludzie jak akceptuja, to jeszcze na cale moje doswiadczenie nigdy mnie nie oszukali. Zarowno 200 km od Bragi jak i na polnocnym wybrzezu w La Coruni wszyscy wywiazywali sie perfekcyjnie z bycia gospodarzami, czestujac nawet lokalnym jedzeniem czy oferujac spacer po miescie co po raz kolejny mna wstrzasalo.

740437_485128934866776_1458628333_o

Santiago i hiszpanski omlet ;)

Zanim opuscilem przedostatnie mieszkanie w Limie, moj host powiedzial, ze dla niego Couchsurfing to cos wiecej niz tylko danie lokum. To tak jakby zaprosic kogos do siebie do domu, wiec i obowiazkiem jest, aby gosciowi zrobic cos do jedzenia, czy aby mogl korzystac z artykolow dostepnych w lodowce. Faktem jest to, ze wielu ludzi jak moze, daje z siebie wiecej. W Londynie za 4 noce w pierwszej strefie dostalem jeszcze obiad w tajskiej restauracji i codzienne ranne sniadanie, w Paryzu bylo tak wesolo, ze u Marco zamiast 2 zostalem az 6 dni,  wreszcie w Padwie z Leonardo bylem na tylu imprezach, ze 3 dnia po jednym drinku juz widzialem podwojnie. Na zadne z tych doswiadczen nie wydalem zlamanego grosza, a bawilem sie czesto lepiej niz kiedykolwiek w zyciu, a i tak tych najlepszych historii nie moge nawet tu przywolac.

886737_510771672302502_1444582004_o

Z Leonardo we Wloszech. Tu jeszcze stoimy na nogach, chociaz kolezanka juz w humorze ;)

Nie kazdy jednak ma zawsze czyste zamiary. To co do tej pory nie miesci mi sie w glowie, do nie dawna nie wystepowalo nawet w wyobrazni. Wiecie, co moge o sobie powiedziec to to,ze staram sie byc zawsze szczery, nigdy nie doszukuje sie zadnych podtekstow w tym co robia ludzie, wszystko co bylo opisane wyzej traktowalem wiec jak zwykle kolezenstwo, czy „poprawne” zachowanie. Gdy planujac swoja podroz z Portugalii do Polski autostopem dostalem gdzies w drodze zaproszenie od Thoma ucieszylem sie, ze po kilku dniach drogi bede mogl wreszcie jeden dzien odpoczac, umyc sie pod prysznicem, nie martwic o to, gdzie rozstawie namiot, a ziemie zamienie na lozko. Jak zwykle podrozowalem bez komputera, a na telefonie wiele dostrzec nie idzie, od razu wiec zgodzilem sie zeby zobaczyc „najpiekniejsze miasto w Europie” i po zwiedzeniu Berna zboczylem nieco z drogi i zamiast Zurychu udalem sie do Lucerny.

1078642_564758133570522_1847673790_o

Po zobaczeniu Berna stwierdzilem, ze to najpiekniejsze miasto jakie widzialem i nic ladniejszego juz nie zobacze…

Chlop czekal z 30 minut na dworcu kolejowym. 2 metrowy grubas po przebraniu sie w dziurawa koszulke XXXL wygladal jak rzeznik z horroru. Zanim zasiedlismy do stolu uzyczyl mi swojego komputera, wczesniej wypilismy po szocie wodki, bo przeciez jestem z Polski to trzeba mnie przywitac. Na nic zdal sie moje argumenty, ze na prawde nie musi przygotowywac jedzenia, jakos przezyje… kolacje zjedlismy wspolnie, po czym w ruch poszlo piwko. Jeszcze nie wypilem polowy, ten juz niosl mi drugie. Musicie wiedziec, ze jak jednego dnia spisz w namiocie, lapiesz stopa, zwiedzasz miasto i jeszcze z tego wyjezdzasz dalej, to jakkolwiek nie myslicie, ze moje zycie jest wygodne i idealne, to organizm jest bardzo zmeczony. Poczulem wiec, ze koles chce mnie upic. Wpadlem w „sidla”, ale jeszcze nie jest za pozno zeby sie z tego wydostac. Unikanie jakiegokolwiek „przypadkowego” musniecia jego nogi pod stolem bylo pierwszym kluczowym elementem, aby sprawa nie poszla dalej. Choc rozmowa zaczela sie od podrozowania autostopem, musiala zejsc jednak w kierunku orientacji, a z niej w naturalny sposob musialo wyjsc to, ze on jest gejem, a ja zaczne dopytywac sie jak to jest i dlaczego tak? Plan wypalil, koles odpuscil, poszlismy spac. Oczywiscie ja mialem jeszcze do wyboru jego ogromne lozko na sprezynach badz mala sofe w pokoju gocinnym, domyslacie sie jednak chyba co wybralem… ;).

1074923_564758096903859_1271930691_o

1079118_564758233570512_373103640_o

… a kilka godzin pozniej dojechalem do Lucerny, ktora o zmierzchu wygladala kosmicznie!

 

Z czasem zaczalem zauwazac pewna prawidlowosc w tym zachowaniu. Jako, ze Thomas z Lucerny nie byl jedynym zboczencem, ktory mnie zaprasil, zaczalem analizowac co jest tego przyczyna. Doszedlem wiec do wniosku, ze szuka sie ludzi ktorzy po pierwsze jezdza samotnie, autostopem, sa mlodzi i daleko od domu. Autostop = zmeczenie, wiek = niedoswiadcznie, pobyt w obcym kraju = obawy. Czynnikiem moze byc tez to jakie wystawiasz opinie, jezeli zawsze jest pozytywna to gej widzi, ze „mimo wszystko” nie wystawiasz kary, jestes miekki, wiec mozna zaryzykowac. Byc moze tak wlasnie myslal Martin, ktory tydzien temu cofnal odrzucenie swojej propozycji i ponownie wystawil mi zaproszenie, po tym gdy z majac noz na gardle, poprosilem go o nocleg.

„Mam chlopaka, mam normalne zycie, jestem grafikiem komputerowym, pracuje na uniwersytecie” mozna bylo wyczytac z jego profilu. Wiadomo – nie mialem wyboru, musialem pisac prace, nie mialem gdzie mieszkac… te 200 pozytywnych opinii oznacza, ze prawdopodobnie koles jest spoko wiec nie ma sie czego bac. „Jak chcesz wziac prysznic to mozesz uzyc mojej lazienki, jest w pokoju. Ale to tylko jak bys mial ochote”. Garda w gorze, jak widac nie mozna temu typowi za bardzo ufac. Z czasem jednak zauwzylem, ze naciskow nie ma, ze choc wiele rzeczy wydaje sie byc podejrzanymi to sa bezinteresowne, „moze ten jest normalny, ma przeciez chlopaka” brzmialo w moich myslach. Gdy jednak rozluznilem sie za bardzo, ten przeszedl do ataku. Malymi kroczkami „przyjacielskich” gestow, po krotkie masaze, gdy siedzialem w jego pokoju przed komputerem, raz za razem przeradzajace sie w coraz dluzsze, az do finalu, ktory miejsce mial przedwczoraj, krotko po wyjsciu jego „kolegi”. Typ objal mnie od tylu, przytulil swoja twarz do mojej, po czym pocalowal w glowe i powiedzial dobranoc.

Nie odpowiedzialem nic, a wiecie jak sie poczulem? Jak obiekt, nie jak czlowiek, ktorego sie szanuje. Siedzac kolejne minuty przed jego Mackiem czulem potworne zdenerwowanie, oczywiscie nie zaczalem krzyczec, wszystko mialem w sobie. Jak mialem zareagowac? Srodek nocy, 9 milionowe miasto, ja sam… postawic wyrazna sztywna granice? I co dalej? Uslyszec, ze jestem za bardzo zamknietym i zestresowanym czlowiekiem i ze on sie czuje przy mnie zle wiec najlepiej jak juz teraz wyjde na ulice? Znowu musialem uciekac, tym razem z glebokiego gowna.

Zanim jednak doszlo do punktu kulminacyjnego Martin spytal sie czy nie chcialbym z nim obejrzec filmu jak wyjdzie jego chlopak, bo „teskni za naszymi filmowymi wieczorami”? Odpowiedzialem, ze nie moge, poniewaz musze pracowac i ze brakuje nam kolegi ze Stanow, ktory w weekend dopelnial nasz 3 osbowy skald przed telewizorem. Rozpoczela sie reprymenda, zrzucenie na mnie winy, ze ja mysle ze on chce mnie zgwalcic, ze ja sie w tym domu zle zachowuje, ze jestem zbyt niesmialy i zamkniety. Zachowanie, ktore mialo prawdopodobnie na celu wywolac we mnie zmiane decyzji, dalo odwrotny rezultat.

Od rana wszystko z jego strony wygladalo normalnie, siadl przed komputerem, pracowal, tylko ja nie powiedzialem nic po za czesc, a zeby nie doszlo do zadnej sytuacji stykowej i ewentualnej klutni (musialem przeciez w dalszym ciagu gdzies mieszkac) stwierdzilem, ze na caly dzien wyjde z domu, argumentujac to natlokiem pracy – albo do kosciola, gdzie polski ksiadz powiedzial, ze moge uzywac komputera, albo do pobliskiego uniwesytetu, gdzie moze jakims cudem wkradne sie do biblioteki, zdobede login, haslo i tak przesiedze do poznych godzin, a po powrocie pojde spac. Swoja droga okazalo sie, ze w szkole nawet nie musialem zbytnio kombinowac, bo ludzie sami zaczeli siebie oklamywac, ze jestem studentem z wymiany, po czym bezbolesnie i naturalnie dano mi nawet wspomniane dane do zalogowania sie.

Po 2 godzinach klusownik napisal z pytaniem kiedy sie wyprowadzam? W przeciagu kilkunastu minut zaczal mi wytykac juz tak absurdalne rzeczy, jak to, ze on nie lubi gosci ktorych nie ma w domu, pomijajac fakt, ze siedzialem w nim przez ostatni tydzien 24 godziny na dobe. Widzac, ze dalsza rozmowa nie ma sensu powiedzialem, ze znajde dzisiaj mieszkanie i sie wyniose. „Nie o to przeciez chodzi, ja Cie do niczego nie zmuszam”. Szybko ogarnalem spanie w kosciele i choc Ksiadz powiedzial, ze tylko na 2 dni, to jutro mam nadzieje ze zgodzi sie przyjac mnie na wolontariat przez co bede mogl zostac tu dluzej, pracowac nad praca, a przy okazji przezyc kolejne ciekawe doswiadczenie wzbogacajace moja podroz. Gdy wrocilem do domu, nie wiedzialem za bardzo jak mam sie zachowac. Jego durne pytanie „ale mowiles ze wrocisz w nocy”, skwitowalem tym, ze nie jestem niewolnikiem i chyba moge wyjsc z domu, powiedzialem ze mieszkalem tutaj juz tydzien, mam nowe mieszkanie wiec juz czas sie pozegnac. Gdy wychodzilem atmosfera byla zerowa. Nie wiem jak to opisac, po prostu w powietrzy nie unosilo sie nic, ani gniew, ani radosc, jakas konsternacja pomieszana z neutralnoscia. Podalem reke, podziekowalem, a na koniec juz przy otwartych dzrzwiach powiedzialem jest prawdziwa przyczyna mojego zachowania. Za zalosne podchody pozniej dostalem sms z przeprosinami, pozostaje jednak pytanie jak bardzo narosla by sniezna kula, gdybym jej wczoraj nie zatrzymal?

 

*celowo zamiast slowa „gej” uzylem „pedal”, aby w ten sposob okreslic tych, ktorzy sa wypaczeni psychicznie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s