Lima

Krążąc po Ameryce Południowej, pytany czy mam zamiar odwiedzić Limę stanowczo odpowiadałem, że nie. Informacje o tym, że ten 9 milionowy moloch jest niebezpieczny na każdym kroku nie zachęcały, a i opis tego miasta w moim beznadziejnym przewodniku specjalnie mnie nie przyciągał. Nie mając jednak czasu na dojazd do Kolumbii, aby zatrzymać się w mieszkaniu u znajomego oraz nie chcąc pomijać żadnej z atrakcji Peru zdecydowałem się, że swoją Pracę Inżynierską napiszę właśnie w stolicy Peru, co sprawiło, że byłem tam równy miesiąc.

SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_33

Lima choć do najładniejszych na świecie nie należy, to zdecydowanie warto jest poświęcić jej choć chwilę, jako przystanek między północą a południem, czy odwrotnie. Miasto jest możliwe do zwiedzenia w jeden dzień, przy czym trzeba wszystko dobrze zaplanować, wstać z rana i może nie wystarczyć czasu na obiadową przerwę. Głównymi atrakcjami są centrum, dzielnice Miraflores i Barranco, forteca w Callao i położona zaraz obok dzielnica La Punta. Największe wrażenie robi jednak wycieczka na 400 metrowe wzgórze San Cristobal, gdzie za 5 Soli w obie strony przejeżdżamy przez favelę – ta to jednak nie to samo co w Rio – po czym udajemy się na szczyt, aby zobaczyć panoramę miasta i zdać sobie sprawę, że jest ono tak wielkie, iż nie da się ujrzeć końca – smog i chmury obecne prawie każdego dnia nad miastem nie pomagają.

IMG_20141212_133900

IMG_20141212_134506

Podczas mojej przygody, w przeciągu miesiąca mieszkałem w 4 różnych czesciach miasta. Pierwsze mieszkanie było spontaniczne, gdzieś poza Limą i zaoferowane przez ludzi, którzy podwieźli mnie z Paracas do celu. Kolejnego dnia udałem się już do mojego hosta w Jesus Maria, który po 4 dniach w zasadzie wyrzuciłby mnie na bruk bo pozapraszał sobie za wielu gości, gdyby nie Martin, który był gejem i którego mieszkanie ostatecznie też opuściłem po tygodniu. Oboje mieszkali niedaleko siebie, przez co miałem możliwość lepszego poznania wspomnianej dzielnicy. Polozona niedaleko centrum, jest zadbana, wydaje się bezpieczna, a główną atrakcją jest park z fontannami przybierającymi różne formy. Jedyny moment, gdy robi się tam „gorąco” to dni, kiedy na stadionie gra reprezentacja, bądź odbywa się jakikolwiek inny mecz (usłyszane, niesprawdzone). W JM znajduje się też Ambasada Polski, z której pomocy kożystałem w kryzysowych sytuacjach.

SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_6

Widok z 12 pietra, dom 2 hosta

SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_5

Pierwsza noc u Martina w domu, wszystko wydawalo sie ok. Duzo gosci, stali mieszkancy… Skonczylo sie jak sie skonczylo

SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_3

Choc jakosc tego i nastepnego zdjecia nie powala na kolana, to tak wyglada Lima noca. Oczywiscie nie cala ;). Zdjecie robione na dachu wiezowca, 20 pietro

SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_1

W tle favele. Piekny widok!

 

Kryzysowo więc było po tym jak zdecydowałem się opuścić dom Martina i nie miałem gdzie spać. Dzięki temu, że Ambasada dała mi wcześniej kontakt do Księdza Ryszarda, w tej trudnej chwili zwróciłem się do Niego o pomoc i kolejne 2 dni spędziłem w kościele, z pozostałymi wolontariuszami oraz sporą grupą dzieciaków, którą się opiekowali. Mając do dyspozycji komputer zacząłem szukać kolejnego Coucha i wreszcie z Breni przeniosłem się do Callao, gdzie jechał bezpośredni autobus, ale zajmowało to blisko półtorej godziny… Choć Karlos zgodził się mnie początkowo przenocować tylko 3 dni to ostatecznie byłem u niego 2 tygodnie, siedząc momentami po 18h przed komputerem dzień w dzień walcząc z moją Inzynierką.

IMG_20141212_200954

Jedyne zdjecie pozegnalne z Kosciola. Obok mnie 2 Magdy i kilku chlopakow mieszkajacych u Salezjanow

10517661_903524679680188_6231912171386755237_o

Byle nie za duzo, bo trzeba bylo sie uczyc!

IMG_20141201_083056

Zakorkowane centrum Limy i zycie, ktore jest tak rozne od naszego. Pan w czerwonyej kamizelce chodzil miedzy autami sprzedajac gazety

IMG_20141203_082715

W Rio w autobusach byly kolowrotki. W Limie wsiadasz, a pozniej pan z prawej jak juz sie nazbiera troche osob chodzi i zbiera oplaty. Zawsze mozna powiedziec ze jedzie sie blizej i zaplacic mniej, w koncu nikt tego nie sprawdzi… az tak dobrej pamieci nie maja :D

 

Brena jako dzielnica nie ma do zaoferowania nic interesującego, chodzą plotki, że jest niebezpieczna pomimo tego, że położona prawie w centrum. Ja nie zaobserwowałem jednak nic podejrzanego i bez większych obaw robiłem zdjęcia, czy się po prostu tam poruszałem – oczywiście wzdłuż głównych ulic.

Callao podobnie jak poprzedniczka owiane jest także złą sławą. Jeżdżac wiecznie autobusem tak naprawdę nie mogę się odnieść do tego czy może się coś złego stać. Jedynym punktem, który przyciąga tu turystów jest Forteca sporych rozmiarów. Choć udało mi się wejść do środka i zrobić kilka zdjęć, to szybko ktoś zauważył, że chodzę sam bez przewodnika i mnie wyrzucili :(. Później udałem się do tzw La Punta, czyli dzielnicy położonej u wybrzeży Oceanu Spokojnego, gdzie patrząć przed siebie próbowałem dojrzeć Australię ;).

IMG_20141212_094616 IMG_20141212_102409 IMG_20141212_104535IMG_20141212_105852

Centrum składa się z dwóch Placów połączonych ulicą pełną sklepów i ludzi pytających, czy chciałbyś sobie może zrobić dzisiaj tatuaż, tak jak by zapraszali Cię na film do kina, czy proponowali obiad w restauracji. Pomimo tego, że kręci się tu sporo osób, widziałem kilka podejrzanych twarzy i jako, że często chodzę wszędzie sam, to bałem się, że może mi się zdażyć jakaś przykra niespodzianka. Do niczego złego ostatecznie nie doszło, a trzeba przyznać, że ta część miasta jest na prawdę ładna. Będąc u jej granicy przez przypadek podłączyłem się pod jakąś wycieczkę, z której dowiedziałem się, że te kamienie, które leżały parę metrów pode mną były kiedyś murami miasta. Za nimi jest rzeka, a za rzeką wspomniana favela i wzgórze.

IMG_20141118_173413 IMG_20141118_165933 IMG_20141118_173742 IMG_20141118_174123 IMG_20141118_154231

Punktem, który jest najpopularniejszy w Limie, jest zdecydowanie dzielnica Miraflores znajdująca się na klifie u którego podnóży znajduje się piękna kilku pasmowa droga. Najbogatsza część miasta posiada sporo parków, piękne widoki, darmowy internet, kasyna, których w stolicy jest chyba więcej niż w Las Vegas czy najdroższe hotele, jak Marriott oraz piękne centrum handlowe „Larcomar”. Od południa graniczy z Barranco, znanym głównie z dużej ilości hosteli oraz bogatego życia nocnego, którego i tak nie doświadczyłem ze względu na brak czasu x.x’.

SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_7 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_9 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_27 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_34 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_32 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_23 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_21 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_22

Choć to co krótko tu opisałem, wydaje się być dość sporym do zwiedzenia, to jak wspomniałem na począku Lime da radę ogarnąć w jeden intensywny dzień. Wiadomo, że nie będzie wtedy czasu na kasyna i melanże, ale gdy ktoś by się spieszył, czy miał tylko chwilę między przesiadką to przynajmniej wie gdzie ma iść i co zobaczyć, aby odhaczyć stolicę na swojej liście. Ja osobiście nie żałuję, że spędziłem tam tyle czasu. Było to największe miasto, w którym przyszło mi żyć do tej pory, ponad 10 razy większe od Gdańska, a dzięki temu, że ostatnie mieszkanie miałem daleko od centrum to siedząc w autobusie godzinami mogłem zaobserwować lepiej jak funkcjonuje i obecnie powiedzieć, że nie jest takie złe jak je malują!

IMG_20141212_144710 IMG_20141213_093911 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_29 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_30 SAMSUNG-CAMERA-PICTURES_28IMG_20141210_182144

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s