No flow przez Ameryke Poludniowa!

[europa]

8 miesiecy, 3 kraje. Brazylia, Boliwia, Peru. Autostop. Nic tu wiecej do dodania po prostu ogladajcie ;)

[world]

8 months, 3 countries- Brazil, Bolivia, Peru. Just watch, just follow, just vai lá cara!

Najpiękniejsza część Brazylii!

Mato Grosso… stan położony w zachodniej części Brazylii graniczący z Rondonią, Amazonią, Para, Tocantins, Goianią, Mato Grosso de Sul i Bolivią. Jego stolica to Cuiaba, czasem nazywana wrotami piekła ze względu na temperaturę, która nawet w środku nocy nie spada wiele poniżej 30 stopni. Tleutejszy stadion zwany areną pantanal gościł 4 mece MŚ i pomimo tego, że przed przyjazdem myślałem, że jest tu tylko pustynia to po ponad tygodniu, wiem że będę musiał tu jeszcze kiedyś wrócić.

Po kilku dniach spędzonych w Goianii wyruszyłem w kierunku Barra do Garcas. Miasto chcące przypominać Rio de Janeiro leży tuż za rzeką Araguaia, jżednak ze względu na to że za wodą, w Goias, są dwia inne to godzina pozostaje tu ta sama. Największą atrakcją jest tu pomnik Chrystusa i park z naturalnymi ciepłymi wodami. 3 dni starczyły w zupełności na odpoczynek, pozytywne spędzenie czasu i imprezę, po której o 14 przy 42 stopniach wyruszyłem do Cuiaby. Choć dzień kończył się przed 18 to 500 km pokonałem jedną ciężarówką i o 23 spotkałem się z Gesseca i Jana.


WP_20140822_12_08_24_Panorama WP_20140822_002WP_20140823_017

Czytaj dalej

Złote oczy wschodniej Europy

Brasilia była tylko krótkim przystankiem na mojej drodze, która wiodła do parku Chapada dos Veadeiros i stanu Goias. Jak wiecie pobyt był bardzo pozytywny, a dzięki uprzejmości kierowcy nie musiałem spać w namiocie tylko na farmie, gdzie dodatkową atrakcją było zobaczenie 2 raz w życiu maciory, czy po raz pierwszy, z bliska, boia. W tej chwili jestem wciąż w Cuiabie, gdzie po każdej godzinie chodzenia ciuchy nadają się do prania, powietrze jest tak suche, że czasem mój nos nie wytrzymuje i zaczyna krwawić. Podobnie także nie wytrzymały moje nerwy przez co mój telefon przy 39* pocałował kamień i jak wcześniej był tylko problem z aparatem, który robił rozmazane zdjęcia, tak teraz przestała działać najważniejsza część ekranu, przez co praktycznie nie da się zrobić prawie nic. Szczęśliwie 4go września będę już w Boliwii, która wraz z Paragwajem uważana jest za super tani kraj Ameryki Południowej. Szczerze wierzę w to, że i dla mnie tamtejsze ceny nie okażą się zbyt wygórowane i moje braki w elektronice zostaną zaspokojone jeszcze tego samego dnia!

„Jak spytasz kogokolwiek w Brazylii o to jaki stan jest „stolicą” piękych kobiet to wszyscy odpowiedzą, że Goias!” zabrzmiał dumnie kierowca ciężarówki. Brzmi interesująco i nie był on pierwszą osobą od której to usłyszałem. Więcej prawdy byłoby jednak gdyby zamiast tego powiedział, że to stan o najmniejszym zróżnicowaniu pod względem kolorystyki, bo będąc w Rio, które pod tym względem też nie grzeszy, co parędziesiąt metrów na ruchliwej ulicy przy Copacabanie udało się wyłapać chociaż turystę, który ma blond włosy. Tu wszyscy są ciemni, a kolor zaczyna się od brązowego i kończy na czarnym, tak czarnym, że włosy Luany wyglądają na farbowane. Dochodziło więc do sytuacji, w której zwiedzająć miasto mogłem poczuć się jak celebryta. Wszyscy na ciebie patrzą, ciężko jest zachować się w takich okolicznościach, ja zazwyczaj spoglądam w oczy, uśmiecham się, mówię „bom dia”… tylko po to żeby w odpowiedzi usłyszeć „que olhos bonitos!”, co oznacza – jakie piękne oczy… Patrzą się tak, jakbym zamiast zieleni, miał tam złoto.

WP_20140816_031 WP_20140816_030 WP_20140816_029

Czytaj dalej

Miasto idealne.

Wczoraj wieczorem koleżanka mi oznajmiła, że nie możemy zostać zbyt długo na imprezie, ponieważ dzisiaj z RANA jedziemy na farmę, położoną około 100 km stąd. Chwilę później zapytana o której godzinie, odpowiedziała, że w południe… W momencie gdy zacząłem pisać ten post była 13 30, a my nawet nie zaczęliśmy obiadu. Jak więc widzicie w Brazylii nikomu się nigdy nigdzie nie spieszy, i jak w Polsce zawsze miałem wrażenie, że wszystko muszę robić na wczoraj, tak tutaj można odłożyć wszystko na jutro, przyszły tydzień… a jak poczeka miesiąc to też nikomu krzywda się nie stanie. Korzystając więc z tego, że mam komputer, spokój i jeszcze otwarte oczy muszę się podzielić z Wami tym, gdzie dotarłem w zeszłym tygodniu i na dzisiaj zaplanowałem napisać trochę więcej o Brasilii, stolicy największego kraju Ameryki Południowej, która ze względu na swoją architekturę zdecydowanie wyróżnia się spośród wszystkich innych miast w Brazylii, czy nawet na świecie.

Jak mi powiedziała Pani, która podwiozła mnie blisko 500 km, a później jeszcze zaproponowała nocleg w swoim mieszkaniu, gdy dowiedziała się, że moi znajomi „zawiedli”, stolica jest jedynym miastem, które najpierw zostało zbudowane, a dopiero później zasiedlone, przez co panuje tu i tylko tu ład i porządek. Do pracy w latach 50 zatrudniono znanego architekta Oscara Niemeyera, który wszystko zaplanował dosłownie idealnie, znalazł miejsce dla władzy, zwykłych ludzi, dając przy okazji wrażenie ogromnego luzu i przestrzeni.

WP_20140811_006

Wjeżdżamy do centrum.

Czytaj dalej

Kraina minerałów!

Minęły równo dwa tygodnie do momentu, w którym wyjechałem z Belo Horizonte i choć początkowo planowałem zostać tam nie dłużej niż kilka dni, to sytuacje w postaci złej pogody, możliwości dostania praktyk, czy kontynuowania nauki na jednym z tutejszych uniwersytetów sprawiły, że mój wyjazd przeciągał się w nieskończoność. Jednak dzięki tej niepewności „jutra” udało mi się zobaczyć więcej niż przypuszczałem, poczułem prawdziwą przygodę autostopową przejeżdżając ponad 1000 km w 3 dni, dzięki czemu po raz pierwszy zobaczyłem w pełni rozgwieżdżone niebo na pułkuli południowej śpiąc w namiocie kilkanaście kilometrów od najbliższej wioski!

Minas Gerais to stan wielkości Francji, położony już bardziej na wschodzie Brazylii niż jej południu. Graniczący z 5 innymi, słynie z tego, że znajduje się tutaj wiele minerałów, które do dziś są towarem eksportowym na cały świat, oraz kamieni szlachetnych, spośród których znajdziemy choćby rzadko występujący Opal, mieniący się wszystkimi barwami jednocześnie. Ze względu na swoje bogactwo naturalne miejsce to było eksploatowane od bardzo dawna. Obecnie wciąż wydobywa się tutaj rudy żelaza, cyny czy złoto, jednak wiele miast kolonialnych założonych przez Portugalczyków w epoce Wielkich Odkryć Geograficznych przestała mieć na tym polu jakiekolwiek znaczenie. Ouro Preto (Czarne Złoto), Mariana czy Diamantina (nazwa pochodzi od diamentu) przestały być odwiedzane przez niewolników, których ze względu na rozój świata, 120 lat później zastąpili turyści. I jako jeden z nich 2 tygodnie zobaczyłem tu więcej niż się spodziewałem. Czy było warto? Myślę, że tak, bo oprócz poznania nowych miejsc i zrobienia nowych zdjęć, zamiast „niebezpiecznych kierowców” po raz kolejny w swoim życiu odkryłem życzliwość zwykłych ludzi.

WP_20140728_007

Pierwsza atrakcja podczas drogi do Ouro Preto

WP_20140728_033

Nawet stacje benzynowe mają to coś… szkoda tylko, że wszędobylskie samochody psują ten piękny efekt!

Czytaj dalej

Zrozumieć więcej niż pokazują media.

Półtora miesiąca, tyle co do dnia mieszkałem w Rio de Janeiro, mieście pięknym, które oferuje w zasadzie wszystko, mieście wyjątkowym, oryginalnym, niespotykanym ze względu na połączenie cech wielkiej metropolii z wszędobylską dziką naturą. Zmęczeni mogą wypocząć na ciągnących się w nieskończoność plażach od Barra da Tijuca, przez São Conrado, Ipanemę, Copacabanę aż do Flamengo, lubiący chodzić po górach znajdą tu parę wzniesień, które wymagają wysiłku w dojściu na szczyt, ale zdobyte nagradzają genialnym widokiem na Miasto Boga, wreszcie wieczorem, niezależnie od zainteresowań wszyscy mogą udać się na imprezę do dzielnicy z białym akweduktem, zwanej „Lapa”. Słowo pełne jest tym, które najlepiej opisuje Rio. Jednak ta pełność podobnie jak medal, ma dwie strony, bo „idealne miasto” jest także pełne kontrastów na płaszczyźnie społecznej – w centrum najbogatszej dzielnicy znanej pod nazwą „Leblon” znajdziemy dużą, pod względem ilości mieszkańców, favelę, parę kilometrów dalej znajduje się Rocinha – największa dzielnica biedy w Ameryce Południowej, w której żyje do 100 tysięcy mieszkańców!

WP_20140624_044

Plaża São Conrado.

Czytaj dalej

Znienawidzona atrakcja Rio.

Brak klimatyzacji, tłok, wysoka temperatura,  pot, smród, miejsce stojące i co najgorsze w tym wszystkim – korek. Chyba każdy z nas nie raz przeżył taką sytuację, w której przechodnie poruszali się szybciej od nas, a w momencie gdy stwierdził, że ma po prostu dość i chce wysiąść w odpowiedzi od kierowcy dostał – „tylko na przystanku”, następny za X km. Każdy z nas wie jak to boli, gdy ten się spóźnia, gdy przyjeżdżają wszystkie tylko nie nasz, a my w deszczu, czy mrozie czekamy kolejne minuty, bo co innego możemy zrobić? Jednak czy tego chcemy czy nie autobus to najpopularniejsza forma komunikacji miejskiej, która od lat znajduje się w każdym mieście. W Rio są tylko 2 nitki metra więc jeżdżenie z szoferem jest przymusowe, bo poruszać na piechotę się po prostu nie da – chyba, że z domu wyjdzie się 2 dni wcześniej niż trzeba. Pomimo wszystkich uniedogodnień, które w porównaniu z Polską są tu spotęgowane, szybko doszedłem do wniosku, że jest to jeden z symboli tego miasta i zamiast być nienawidzony za swój niski poziom, powinien bardziej znajdować się w zakładce „co robić w Rio” zaraz obok pozycji „Chystus Odkupiciel”.

WP_20140711_001 Czytaj dalej