KOLOSY, czyli o co chodzi.

IMG_20160313_121629629
SIEMA!
No wróciłem z Kolosów, ogólnie fajne spotkanie, największy w Europie zjazd podróżników, alpinistów, grotołazów i żeglarzy i 3 dni słuchania o tym ile fajnych rzeczy może zrobić człowiek, który chce coś zrobić zamiast gadać, że jest wiecznie chory i na nic go nie stać. Fakt, wiele z tych wypraw odstawało od „mojego poziomu”, wszak opierały się na wielkich pieniądzach zdobytych od sponsorów. Niemniej jednak wielki szacunek dla tych, którzy samotnie opływają kulę ziemską zaglądając we wszystkie najpiękniejsze miejsca na naszej planecie, czy wspinają się na ośmiotysięczniki, gdzie temperatura spada nawet do -50 stopni, śpią w wyżłobionych „jaskiniach” na pionowej ścianie lodu, czy grotach które napotkają podczas wspinaczki.
 
Z takimi, moja skromna autostopowa wyprawa równać się nie może, chociaż tu też są pewne rozbieżności, bo ja byłem mniej ekstremalnie, ale z drugiej strony bardzo długo. No mniejsza. Przez to, że nie pokonałem tej Ameryki na rowerze ani hulajnodze to dostałem się na małą salę, gdzie obiektywnie patrząc często można było posłuchać o czymś ciekawszym i przede wszystkim dostępnym dla przeciętnego słuchacza. No i tak jak zawsze nie wiedziałem o czym mam opowiedzieć do samego końca, prezentację złożoną z mapy trasy i zdjęć przygotowałem o 3 nad ranem w niedzielę i 10h później rozpoczęło się moje show.
 
I w całej mojej prezentacyjnej karierze, to był jedyny raz kiedy po zakończonej przemowie czułem się w 100% zadowolony. Ale to w największej mierze ze względu na publiczność i jak to czytacie to wam za wszystko bardzo dziękuję! Salwa śmiechu zanim jeszcze zabrałem się za przemowę powiedziała mi z kim mam do czynienia i flow myśli poleciał, praktycznie zahaczając o wszystkie kraje. MOIM CHOLERNYM MARZENIEM BYŁO OTRZYMAĆ BRAWA PODCZAS WYSTĘPU i kurcze udało się to już w Gryfinie, ale nie spodziewałem się, że wczoraj nastąpi to aż 5 razy i miałem szczęście, że organizatorzy zgodzili się na 15 sekund przed końcem wrzucić jeszcze filmik. Ale na pewno by tego nie zrobili, gdyby nie Wasze TAAAK!
 
Przed prezentacją stresowałem się jak cholera, jeeszcze w toalecie siedziałem minutę przed pokazem, a dzisiaj wróciłem do domu, otwieram fejsa i może jeszcze nie miliony, ale trochę pozytywnego feedbacku w skrzynce siedzi! Miło tak przeczytać, że „popłakałam się ze śmiechu”, „najlepsza prezentacja ze wszystkich”, a już najlepiej jak ktoś się ze mną chce umówić na piwo, czy po prostu podszedł po prelekcji żeby wziąć autograf. Wierzcie mi, kiedyś ten podpis będzie wart miliony!
 
Dzięki za wszystko, gdyby ktokolwiek wiedział, gdzie w Trójmieście czy Polsce, mogę wystąpić to odzywajcie się! El0
IMG_20160314_173117243
Reklamy

Poniedziałek jest ok!

Najgorszy dzień tygodnia, komu po weekendzie chce się wracać do rzeczywistości? Ja mam to szczęście, że każdy dzień traktuje jako kolejny. Od wyjazdu na Erasmusa nie mam już parcia, że w piątek muszę iść na imprezę ani poczucia, że poniedziałek akurat musi być beznadziejny. Każdy poranek to kolejne kilkanaście godzin na zrobienie czegoś fajnego i tak się zdarzyło, że sam początek tygodnia okazał się bardziej owocny niż mi się mogło wydawać w najśmielszych snach!

wstudio Czytaj dalej

Odkrywając karty TVP!

 

Im wyżej marzysz tym więcej uda się osiągnąć. Zaczynam dzisiaj tak górnolotnie, ale zdaję sobie sprawę, że jedyne co nas w życiu ogranicza to nasza własna głowa. Będąc w Ameryce Południowej wciąż myślałem, żę szczytem moich możliwości jest pisanie bloga. Później zobaczyłem w TV kilka osób „mojego pokroju i niewidzialne bariery po raz kolejny się cofnęły. Jadąc na pace z kolumbijskimi wojskowymi postanowiłem sobie, że gdy wrócę „zaatakuję”, uwierzyłem, że marzenie pojawienia się na szklanym ekranie jest jak najbardziej do wykonania. Jak nie teraz to kiedy?

12553074_1035442923178729_6605109769782338853_n

Czytaj dalej

Odkrywając karty telewizji!

Blisko trzy i pół roku temu wyjechałem permanentnie z Polski. Już miliony razy powtarzałem to, że Erasmus miał być tylko pół roku, że miliony poznanych ludzi i takie tam inne. Później jak wiecie przyszła najdłuższa podróż w moim życiu, powrót, obrona inżyniera i co dalej? W chwili obecnej jestem na etapie głoszenia prelekcji gdzie tylko się da, a od kilku dni piszę swoją książkę, powieść o przygodach Tonego Kososkiego, mającą zainspirować wszystkich niedowiarków do spełniania marzeń. Okazuje się, że moja historia interesuje nie tylko mnie, bo gdziekolwiek do mediów nie pójdę, to dostaję pozytywną odpowiedź. Ten raz, który dzisiaj mam zamiar opisać był jednak inny. Przypadkowy. Był spełnieniem kolejnego dużego marzenia, czegoś o czym myślałem od dawna i jak wszystko co najlepsze – przyszło znienacka.

20151218_183231

Reszta zdjęć w postaci slajdów na samym końcu tekstu ;)

Czytaj dalej